
Netflix coraz śmielej odświeża katalog filmów, które dla wielu widzów były symbolem kina późnych lat 90. i początku ery DVD. Tym razem do biblioteki platformy wróciły Szkoła uwodzenia 2 oraz Szkoła uwodzenia 3, czyli kontynuacje kultowego erotycznego thrillera inspirowanego „Niebezpiecznymi związkami”.

O czym są Szkoła uwodzenia 2 i Szkoła uwodzenia 3
Choć pierwsza „Szkoła uwodzenia” z 1999 roku zdobyła największą popularność, kolejne części rozbudowały uniwersum o nowe historie pełne intryg i seksualnego napięcia. Szkoła uwodzenia 2 cofa akcję do lat 80. i pokazuje młodego Sebastiana Valmonta, który dopiero uczy się manipulacji oraz emocjonalnych gierek. W centrum historii znajduje się również Kathryn Merteuil, ambitna i bezwzględna dziewczyna z bogatej rodziny. Film skupia się bardziej na narodzinach toksycznych relacji niż samym romansie.
Szkoła uwodzenia 3 przenosi widzów do współczesnego Los Angeles. Dwaj bogaci przyrodni bracia rozpoczynają niebezpieczną grę uwodzenia, która szybko wymyka się spod kontroli. Trzecia część stawia mocniej na thriller psychologiczny i atmosferę luksusu skrywającego moralny chaos.
- Tytuł oryginalny: Cruel Intentions 2, Cruel Intentions 3
- Rok produkcji: 2000, 2004
- Kraj produkcji: USA
- Czas trwania/format: filmy pełnometrażowe
- Reżyseria: Robert Kumble
- Obsada: Amy Adams, Robin Dunne, Sarah Thompson, Kerr Smith, Kristina Anapau, Nathan Wetherington
- Gatunek: thriller erotyczny, dramat młodzieżowy
Obsada. Główni bohaterowie
Największą ciekawostką pozostaje dziś bez wątpienia obecność Amy Adams w Szkole uwodzenia 2. Aktorka, zanim zdobyła sześć nominacji do Oscara i zachwyciła widzów rolami w „Arrival”, „American Hustle” czy „Sharp Objects”, pojawiła się właśnie w tym zmysłowym thrillerze jako niewinna i religijna studentka Cherie.

Robin Dunne wciela się w młodego Sebastiana Valmonta. Aktor był później kojarzony między innymi z serialem „Dawson’s Creek” oraz produkcjami science fiction. Sarah Thompson jako Kathryn Merteuil tworzy postać chłodną, wyrachowaną i magnetyczną. To właśnie jej bohaterka najmocniej przypomina legendarną kreację Sarah Michelle Gellar z pierwszej części.
Przeczytaj także: Netflix ma thriller, który wielu przegapiło. Zaczyna się jak romans, kończy jak prawdziwy koszmar
W Szkole uwodzenia 3 uwagę przyciąga Kerr Smith, którego widzowie pamiętają z „Jeziora marzeń” oraz horroru „Final Destination”. Partneruje mu Kristina Anapau, późniejsza gwiazda serialu „True Blood”. Obsada może nie była wtedy pierwszoligowa, ale dziś ogląda się te nazwiska z ogromną nostalgią.
Reżyseria
Roger Kumble od początku budował serię jako nowoczesną wariację na temat „Niebezpiecznych związków” Pierre’a Choderlosa de Laclos. Reżyser świetnie rozumiał estetykę przełomu lat 90. i 2000. Bogate rezydencje, prywatne szkoły, luksusowe auta i bohaterowie, którzy bardziej niż miłości pragną kontroli nad drugim człowiekiem.
Choć kontynuacje nigdy nie zdobyły tak dobrych recenzji jak pierwsza część, z czasem zyskały status filmów kultowych. Krytycy często zarzucali im przesadny melodramatyzm, ale jednocześnie chwalili atmosferę i odważne podejście do tematu manipulacji oraz seksualności.

Nasza recenzja
Szkoła uwodzenia 2 i Szkoła uwodzenia 3 są dokładnie tym typem filmów, które ogląda się dziś trochę inaczej niż dwadzieścia lat temu. Momentami bywają przesadzone, a niektóre fabularne zwroty są bardzo telenowelowe. Ale właśnie w tym tkwi ich urok.
Druga część ma ciekawszy klimat i lepiej buduje psychologiczne napięcie. Trójka jest bardziej błyszcząca, bardziej drapieżna i zdecydowanie mocniej flirtuje z estetyką thrillerów erotycznych początku lat 2000. Oba filmy pozostają jednak świetnym przykładem kina, które nie bało się prowokować i bawić konwencją.
Szkoła uwodzenia 2 i Szkoła uwodzenia 3 na Netflixie
Oba filmy ponownie są dostępne na Netflixie. Obejrzyj trailer poniżej i oglądaj na platformie. Jeśli podobały ci się „365 dni”, „After”, „Plotkara” albo pierwsza „Szkoła uwodzenia”, te tytuły również mogą idealnie trafić w twój klimat. To kino pełne namiętności, tajemnic i bohaterów, którym zdecydowanie nie warto ufać.

