
Powrót do świata Peaky Blinders miał być wielkim wydarzeniem i dla wielu fanów faktycznie nim był. Ale czy Nieśmiertelny to godne domknięcie historii Tommiego Shelby’ego, czy raczej niepotrzebne dopisywanie kolejnego rozdziału?

Film ,,próbuje” odnaleźć się między nostalgią a próbą opowiedzenia czegoś nowego, i choć trudno odmówić mu klimatu oraz magnetyzmu głównego bohatera, pozostawia po sobie więcej pytań niż satysfakcji. O co chodzi w zakończeniu Peaky Blinders Nieśmiertelny? I co sądzimy o tym filmie my? [Recenzja] Nie przegap też wszystkich nowości na Netflixie w tym tygodniu
O czym jest Peaky Blinders Nieśmiertelny
Peaky Blinders: Nieśmiertelny to filmowa kontynuacja kultowego serialu, która przenosi widzów w realia II wojny światowej i stanowi ostateczny rozdział historii Rom Baro. Bohater, zmęczony przeszłością i własnymi demonami, zostaje wciągnięty w sieć politycznych intryg i wojennych machinacji, gdzie musi zdecydować, czy jeszcze raz zawalczyć, ale tym razem nie tylko o władzę, ale o własne dziedzictwo i sens wszystkiego, co zbudował. Jak zapowiadał sam twórca Steven Knight, produkcja pełni jednocześnie rolę pomostu między zakończonym serialem a zapowiadanym nowym rozdziałem tej historii.

Uwaga: w dalszej części tekstu znajdują się spojlery fabularne
Recenzje
Widzowie są w tej kwestii mocno podzieleni. Od międzynarodowej publiczności Nieśmiertelny zgarnął 91 i 89 %, ale polscy krytycy i widzowie nie podzielają tych ocen. Przyznali mu średnią 6/10. Niektórzy zwracają uwagę, że film sprawia wrażenie sezonu wciśniętego w dwie godziny, bowiem akcja pędzi, przeskakuje między miejscami i wydarzeniami, przez co trudno złapać emocjonalny ciężar historii. Pojawiają się też głosy, że zakończenie Tommiego jest zbyt oczywiste i odbiera magię finałowi 6. sezonu, który zostawił przestrzeń na interpretację i dawał bohaterowi bardziej godne, symboliczne domknięcie.
Przeczytaj także: Cillian Murphy, Barry Keoghan i twórcy sagi opowiadają o rodzinie Shelby: Netflix ma oficjalny podcast przed premierą ,,Nieśmiertelnego”!
Z drugiej strony nie brakuje opinii, że sam powrót do tego świata był wystarczającym powodem, by dać filmowi szansę. Widzowie doceniają możliwość ponownego spotkania z bohaterem i klimat uniwersum, nawet jeśli całość nie dorównuje serialowi. To właśnie w tym miejscu musimy spojrzeć na Nieśmiertelnego dwojako: jako niezbyt satysfakcjonujące zakończenie historii Tommiego, ale i pomost do otwarcia nowej, która rozkwitnie w świeżo zapowiedzianym serialu. Fabuły możemy domyślić się wraz z zakończeniem filmu.
A co sądzimy o Peaky Blinders Nieśmiertelny my?
Film otwiera się w dość melancholijnym tonie. Tommy zaszywa się z dala od Birmingham, próbując uciec od przeszłości i własnych myśli. Jak sam sugeruje, po śmierci brata Arthura „coś się w nim otworzyło”, a demony, które wcześniej kontrolował, zaczęły przejmować nad nim władzę. Co ciekawe — w serialu śmierć Arthura nie była jednoznacznie przedstawiona jako wynik działania Tommiego, więc film wprowadza tu wyraźne dopowiedzenie, które zmienia odbiór ich relacji. Spokój jednak okazuje się iluzją, bo przeszłość wraca szybciej, niż można się spodziewać.
W centrum historii pojawia się pierworodny, nieślubny syn Tommiego, Duke, który wplątuje się w niebezpieczny układ związany z wojenną machiną i fałszerstwem pieniędzy na ogromną skalę, współpracując z niemieckim wysłannikiem. To właśnie ten wątek staje się centrum filmowej historii, próbą ,,naprawienia” relacji ojca z synem, ale też historią o dziedzictwie, które Duke prowadzi do zniszczenia. W tle pojawiają się siostra Shelbych, Ada, i wątki cygańskich wierzeń, które — jak zawsze w Peaky Blinders — wrzucają widzów gdzieś pomiędzy symbolikę a realizm. Momentem przełomowym jest śmierć Ady, która ostatecznie zmusza Tommiego do działania.

Finał jest jednocześnie spektakularny i… nad wyraz prosty. Tommy zawiera układ z synem, wspólnie doprowadzają do zniszczenia planu z fałszywymi banknotami i eliminacji wroga, ratując kraj przed przegraniem wojny. Jednak prawdziwe domknięcie przychodzi później, w bardzo osobistej scenie, w której bohater oddaje synowi nie tylko władzę, ale i symboliczny ciężar swojego życia. Problem w tym, że ta scena, choć jest emocjonalna, wydaje się zbyt jednoznaczna. Tam, gdzie serial zostawił nas z ciszą, przestrzenią i obrazem Tommiego odjeżdżającego na koniu, film stawia kropkę grubym markerem i kulą z jego imieniem.
I tu właśnie pojawia się największy dysonans. Tommy Shelby zasłużył na finał bardziej subtelny i bardziej w jego stylu. Ten Tommy, którego znamy z serialu, to nie ten sam Tommy, który umiera w rękach syna. Jeśli Nieśmiertelny ma być pomostem do kolejnego serialu i historii nowego pokolenia, to takie domknięcie porządkuje świat i przekazuje pałeczkę dalej. W tym kontekście da się go przyjąć, zaś w kontekście samego bohatera już znacznie ciężej.
Bo prawda jest taka, że czasem legenda powinna zostać legendą. A scena z finału 6. sezonu dawała nam coś rzadkiego — spokój. I to taki spokój, na jaki Tommy naprawdę zasłużył.

