
Najlepsze seriale o narkotykach na Netflixie: To, co śmiało można nazwać trylogią narkotykową na Netflixie, inspirowane jest prawdziwymi historiami takich postaci jak Pablo Escobar, bracia Rodriguez, Miguel Angel Felix Gallardo i ,,El Chapo” Guzmán, którzy przez lata rządzili kolumbijskimi i meksykańskimi kartelami i dorobili się niewyobrażalnych fortun dzięki międzynarodowemu handlowi kokainą wytwarzaną w laboratoriach Ameryki Łacińskiej.

A wszystko to przy minimalnych kosztach i więc przy astronomicznych zyskach. Mówimy o serialach, które od lat utrzymują się w katalogu platformy i które naprawdę warto obejrzeć (albo wrócić do nich kolejny raz) – za hiperrealizm, świetnie napisane scenariusze i mistrzowskie aktorstwo.
Przeczytaj także ► Wszystkie premiery tygodnia na Netflixie w tym tygodniu

Czas więc na naszą potrójną recenzję Narcos, Narcos: Meksyk oraz El Chapo.
Przeczytaj też: Netflix rezygnuje z „Nabrzeże”. Nie będzie drugiego sezonu
Najlepsze seriale o narkotykach na Netflixie: Narcos (trzy sezony)
Zacznijmy od recenzji Narcos, czyli serialu Netflixa o Pablo Escobarze. W latach 80. kokaina była synonimem luksusu i blichtru – także dlatego, że niewiele wtedy wiedziano o jej destrukcyjnym działaniu. Na początku lat 80. jej popularność eksplodowała: najpierw w Miami, potem w Kalifornii i Nowym Jorku, by w końcu zalać całe Stany Zjednoczone i cały świat.
W tamtych czasach, przez długie lata, 80% „białego proszku” na rynku miało jednego patrona – Pablo Escobara. Najbogatszego przestępcę w historii (według Forbes, w złotych latach Escobar był siódmym najbogatszym człowiekiem na świecie). Zaczynał jako drobny przemytnik. Serial, wyprodukowany w latach 2015-2017, pokazuje go w całej jego ambicji – od prostego przemytnika do szefa niesławnego Kartelu z Medellín. Poznajemy go jako postać złożoną, pełną sprzeczności – paranoicznego i brutalnego antybohatera.

Twórcy doskonale balansują napięcie pomiędzy bohaterami i ich przeciwnikami, wyraźnie ukazując kontrast pomiędzy brutalnością narcos (krwawa kampania Escobara przeciwko państwu przywodzi na myśl działania Toto Riiny) a bohaterską walką agentów, którzy próbują ich powstrzymać. Gdy Escobar ginie pod koniec drugiego sezonu, widz jeszcze nie wie, że trzeci sezon (być może) przebija nawet pierwsze dwa – historia nie kończy się śmiercią patrona, a na scenę wchodzi rywalizujący kartel z Cali, dążący do dominacji i stosujący przemoc tylko wtedy, gdy to konieczne. Ogromnym atutem Narcos jest oryginalny hiszpański język i napisy. To może być wyzwanie dla fanów dubbingu, ale ten zabieg jeszcze mocniej podkreśla autentyczność historii i pozwala widzowi zanurzyć się w jej klimat.
► Oglądaj na Netflixie
Narcos: Meksyk (trzy sezony)
Teraz czas na recenzję Narcos: Meksyk, czyli serialu Netflixa o Miguelu Angelu Felixie Gallardo. Zimna, bezwzględna opowieść o przestępczym systemie, który potrafi sterować rządami i zabijać rywali z równą łatwością, przenosi nas poza Kolumbię. I wcale nie tęsknimy ani za Kolumbią, ani za mroczną postacią Escobara.
W centrum jest teraz kolejny bezwzględny antybohater: Miguel Angel Felix Gallardo. Serial z lat 2018-2021 pokazuje narodziny współczesnego narkobiznesu w Meksyku, skupiając się na Kartelu z Guadalajary i jego przywódcy. Doskonała obsada, historia, która łączy akcję z historycznym realizmem – Narcos: Meksyk to pozycja obowiązkowa dla fanów kryminalnych klimatów. Serial pokazuje brutalność narkobiznesu bez jej upiększania – wręcz przeciwnie, podkreśla zniszczenie, jakie kartel zafundował Meksykowi. Czuć ciężar tej zbrodniczej spuścizny, z którą Meksyk mierzy się do dziś.

Narcos: Meksyk nie próbuje gloryfikować przestępców, lecz mocno akcentuje tragiczne konsekwencje ich czynów. Pojawienie się postaci Kikiego Camareny – zwykłego człowieka rzucającego wyzwanie przestępczemu kolosowi – dodaje tej historii głębi i dramatyzmu. To agent DEA, który został porwany i zamordowany przez Kartel z Guadalajary. Ten kontrast – mały kontra wielki, sprawiedliwy kontra skorumpowany – sprawia, że Narcos: Meksyk wciąga i bywa nawet mroczniejszy od oryginału. Minus? Choć to bardzo solidny serial, nie każdemu przypadnie do gustu. Fani Escobara mogą nie od razu „kupić” Felixa Gallardo, mniej znanego szerokiej publiczności.
► Oglądaj na Netflixie
El Chapo (trzy sezony)
Narcos odcisnął ogromne piętno na świecie seriali kryminalnych, dlatego El Chapo siłą rzeczy musi mierzyć się z legendą Escobara. Joaquin Archivaldo Guzmán Loera, czyli ,,El Chapo” ze względu na niski wzrost, był legendarnym przywódcą Kartelu z Sinaloa – najbogatszej, najpotężniejszej i najbardziej bezwzględnej organizacji przestępczej w Meksyku, słynącym z niesamowitych i wielokrotnych ucieczek z więzienia. Na początku był tylko szeregowym członkiem, ale ambicję miał ogromną. Serial z lat 2017–2018 pokazuje go zarówno młodego, jak i już u szczytu kariery, przeplatając to licznymi flashbackami, które mogą trochę dezorientować tych, którzy nie widzieli Narcos i Narcos: Meksyk. Dlatego warto oglądać te trzy serie w kolejności ich premier.

Jednym z głównych wyzwań dla serialu jest to, by El Chapo rzeczywiście wybrzmiał jako główny bohater w cieniu Escobara. Joaquín Guzmán, grany przez Marco de la O, to postać mniej charyzmatyczna niż kolumbijski patron. Widać to także w fabule: serial startuje znacznie wolniej, bez tego natychmiastowego napięcia, które cechowało Narcos. A jednak – dla fanów kryminałów El Chapo to obowiązkowy punkt serialowej podróży.
► Oglądaj na Netflixie