
Mi querida señorita z 1972 roku, wyreżyserowana przez Jaime de Armiñána, była najbardziej kasowym hiszpańskim filmem tamtego roku i dotarła aż do nominacji do Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Jednak wówczas nie istniało pojęcie osoby interpłciowej.

Hiszpania była w ostatnich latach frankizmu, a film dotykał czegoś, czego kino ledwo odważało się musnąć. Pięćdziesiąt cztery lata później Javier Calvo i Javier Ambrossi — Los Javis, twórcy Veneno i La Mesías — stworzyli nową wersję, która opowiada tę historię od początku. I wreszcie wybrzmiewa to, co oryginał zostawił w cieniu. Nowa Moja kochana panienka to około dwugodzinny dramat produkcji hiszpańskiej na Netflixie, wyreżyserowany przez Fernando Gonzáleza Molinę (trylogia Baztán) i napisany przez Alanę S. Portero, autorkę powieści La mala costumbre. Zwiastun znajdziesz na dole. Odkryj także inne nowości tego tygodnia na Netflixie
- Tytuł: Mi querida señorita
- Format: Film
- Czas trwania: 1h 56 min
- Gatunek: Dramat
- Kraj produkcji: Hiszpania
- Język oryginału: hiszpański
- Reżyseria: Fernando González Molina
- Scenariusz: Alana S. Portero
- Produkcja: Los Javis (Javier Calvo i Javier Ambrossi) / Suma Content dla Netflix
- Główna obsada: Elisabeth Martínez, Anna Castillo, Paco León, Nagore Aranburu, Manu Ríos, Eneko Sagardoy, Lola Rodríguez, María Galiana
- Muzyka: Álex de Lucas i Zahara
- Na podstawie: Mi querida señorita (1972) Jaime de Armiñána i José Luisa Borau
O czym jest Moja kochana panienka?
Adela od 26 lat żyje według zasad swojego otoczenia: konserwatywna rodzina, religijna rutyna, żadnych pytań o siebie, które mogłyby naruszyć ustalony porządek. To nie tak, że jej życie jest nieszczęśliwe — po prostu zbudowano je na ciszy, której ona sama nauczyła się nie przerywać. Reżyser Fernando González Molina tłumaczył, że jednym z założeń projektu było właśnie to: oryginał zostawił interpłciowość bohaterki „w cieniu”. Wersja z 2026 roku ma więc ten wątek pogłębić i pozwolić mu wybrzmieć. Pojawienie się Isabel (Anna Castillo), do której Adela po raz pierwszy czuje pociąg, staje się zapalnikiem podróży. Ta podróż ostatecznie prowadzi ją do Madrytu i do zupełnie innego życia.
Film nie jest dosłownym remakiem — sami producenci wolą mówić o „adaptacji” albo „rozszerzeniu”. Zostawia imiona i kilka kluczowych momentów z oryginału, ale zmienia czas akcji (z lat 70. na 1999). Zmienia też wiek bohaterki i — przede wszystkim — język, którym opowiada jej historię. Tam, gdzie film z 1972 roku musiał sugerować, ten może wprost nazwać rzeczy po imieniu.
Przeczytaj także: Polski dramat na podstawie powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza został doceniony na całym świecie. Wciąż jest na Netflix

Czego się spodziewać po Moja kochana panienka
Film przeszedł przez Festiwal w Maladze z mieszanymi reakcjami: jedni podkreślali kreację Elisabeth Martínez i pracę Alany S. Portero jako elementy, które wynoszą materiał na wyższy poziom. Z drugiej strony pojawiały się głosy, że komercyjny sznyt i tendencja do nadmiernego tłumaczenia wszystkiego odbierają całości radykalność, która uzasadniałaby porównania z oryginałem. Jedno nie podlega dyskusji: twórcy mają zarówno dorobek, jak i intencję, by zrobić coś więcej niż tylko nostalgiczny ukłon. A pytanie, które stawia film — jak człowiek buduje swoją tożsamość, gdy język do jej nazwania jeszcze nie istnieje — pozostaje równie aktualne w 1999 roku, w którym toczy się akcja, jak i w 2026, gdy film wchodzi na ekrany.
Moja kochana panienka jest dostępny na Netflixie
Film czeka na Was w katalogu. ► OGLĄDAJ NA NETFLIXIE

