Przejdź do treści

Ten film oczarował widzów Netflixa w ponad 60 krajach. „Czasem trzeba odpuścić” to historia z życia

01/02/2026 21:30
Szwedzki film „Czasem trzeba odpuścić”

Niektóre filmy pojawiają się po cichu, a potem nagle zaczyna się o nich mówić wszędzie. Tak było z Czasem trzeba odpuścić — szwedzkim dramatem, który w krótkim czasie stał się jednym z najczęściej oglądanych tytułów na Netflixie i wywołał gorące dyskusje wśród widzów. To kino, które nie próbuje się podobać. Zamiast tego stawia trudne pytania o rodzinę, zmęczenie i granice, których nie da się przekraczać w nieskończoność.

„Czasem trzeba odpuścić”  fabuła

Na Netfliksie nie brakuje historii o kryzysach w związkach, ale ten film trafia w szczególnie czuły punkt. Nie opowiada o jednym wielkim wydarzeniu, które wszystko niszczy. Pokazuje raczej proces powolnego rozpadu, wynikający z przemęczenia, niewypowiedzianych pretensji i ciągłej próby „ogarniania wszystkiego”.
To właśnie ta bliskość codzienności sprawiła, że wielu widzów zobaczyło w filmie własne doświadczenia — i nie zawsze było to komfortowe. Tutaj znajdziesz wszystkie nowości tygodnia na Netflixie

O czym opowiada film „Czasem trzeba odpuścić”?

Główną bohaterką jest Stella — kobieta w średnim wieku, która łączy życie rodzinne z pracą i odpowiedzialnością za wszystko dookoła. Opiekuje się dwójką dzieci: młodszym synem wymagającym stałej uwagi i nastoletnią córką, która coraz wyraźniej oddala się emocjonalnie. Jej relacja z mężem również znajduje się w punkcie krytycznym.
Gdy niespodziewana wiadomość burzy resztki równowagi, Stella decyduje się na wyjazd. Oficjalnym powodem jest konkurs taneczny córki, ale bardzo szybko okazuje się, że ta podróż ma zupełnie inny ciężar. Zamiast odpoczynku pojawia się konfrontacja — z emocjami, relacjami i pytaniem, jak długo da się funkcjonować na granicy wyczerpania.

Film o presji, której nie widać na pierwszy rzut oka

„Czasem trzeba odpuścić” to historia o psychicznym przeciążeniu, które narasta powoli i często pozostaje niewidoczne dla otoczenia. Film pokazuje, jak łatwo zatracić własne potrzeby, próbując sprostać roli idealnej matki, partnerki i „silnej kobiety”.
Reżyserka Josephine Bornebusch, która jednocześnie gra główną rolę, nadaje tej historii osobisty ton. Jej Stella nie jest ani jednoznacznie sympatyczna, ani łatwa do ocenienia. To bohaterka pełna sprzeczności — i właśnie dlatego tak prawdziwa.
Przeczytaj także: Ukryta perła na Netflixie: obejrzyj szwedzki thriller zawieszony między życiem a śmiercią

Ogromna popularność i podzielone opinie

Po premierze film szybko trafił do czołówki oglądalności Netflixa w wielu krajach. Widzowie masowo komentowali obraz jako trudny emocjonalnie, ale potrzebny. W mediach społecznościowych pojawiały się głosy, że to film, który otwiera oczy i prowokuje rozmowy — także te niewygodne.
Krytycy byli bardziej powściągliwi. Część z nich zarzucała produkcji zbyt bezpośrednie granie na emocjach i decyzje fabularne, które mogą dzielić widzów. Jednocześnie nawet sceptyczne recenzje podkreślały siłę aktorstwa i odwagę w podejmowaniu tematów rzadko pokazywanych w tak surowej formie.
Oglądaj teraz na platformie Netflix film "Czasem trzeba odpuścić">>