
Zabójcza przyjaźń to thriller psychologiczny, który tuż po premierze na Netflixie znalazł się na 1. miejscu najchętniej oglądanych seriali nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Dzień po debiucie był już na szczycie rankingu platformy w 57 krajach. W swojej historii przedstawia widzom znajome schematy: małe miasteczko, dawne sekrety, grupa przyjaciół z liceum i seria brutalnych zbrodni, które po latach wracają niczym bumerang. Serial bawi się konwencją kryminału i dramatu obyczajowego, konsekwentnie podkopując zaufanie widza do każdego bohatera i każdej wersji wydarzeń.

To opowieść o pamięci, traumie i o tym, jak bardzo dzieciństwo potrafi zdefiniować dorosłe życie… ale jest w niej coś znacznie głębszego, niż mogłoby się wydawać. Wyjaśniamy zakończenie i recenzujemy serial Zabójcza przyjaźń. Nie przegap aktualnej Top 10 najchętniej oglądanych seriali na Netflixie w Polsce
Uwaga: spojler! W tym tekście znajduje się bardzo dużo szczegółów dotyczących fabuły
O czym jest Zabójcza przyjaźń?
W centrum historii stoi Anna Andrews – dziennikarka telewizyjna, która wraca do rodzinnego Dahlonega, gdy w miasteczku zaczynają ginąć jej dawni znajomi ze szkoły. Wszystko wskazuje na to, że morderstwa są zemstą za wydarzenia sprzed lat. Trop szybko prowadzi do Lexy Jones, popularnej prezenterki telewizyjnej, która w czasie nieobecności Anny przejęła jej pracę… i okazuje się być Catherine Kelly, dziewczyną zepchniętą na margines licealnej paczki Anny. Serial przez długi czas przekonuje, że to właśnie ona stoi za zabójstwami dawnych oprawczyń. Motyw jest oczywisty, a sposób działania idealnie pasujący do profilu skrzywdzonej outsiderki. W połowie finału wydaje się, że zagadka została rozwiązana… ale określenie ,,wydaje się” jest bardzo ważnym stwierdzeniem. ► Przeczytaj cały artykuł o Zabójcza przyjaźń
O co chodzi w zakończeniu Zabójcza przyjaźń?
Serial robi coś, co rzadko udaje się nawet najlepszym thrillerom psychologicznym i świetnie zrealizowanym adaptacjom książek. Chociaż przez większość odcinków zwodzi widza, podrzucając fałszywe i bardzo subtelne tropy, a nam wydaje się, że dobrze znamy sprawcę… końcowo wywraca całą konstrukcję do góry nogami. Rok po wydarzeniach z Dahlonega Anna odkrywa prawdę, czytając list pozostawiony przez swoją matkę, Alice. To ona była morderczynią. Nie Lexy, nie Anna, nie Jack. Alice przez cały czas działała w cieniu, konsekwentnie eliminując osoby odpowiedzialne za tragedię swojej córki. Zabiła Rachel, Helen i Zoe – dawne przyjaciółki Anny – a następnie wrobiła Lexy, doskonale wiedząc, że nikt nie będzie podejrzewał starszej, schorowanej kobiety, która sprawia wrażenie zagubionej i nieszkodliwej.

Motywacja Alice jest kluczowa dla całej opowieści. Serial stopniowo odsłania wydarzenia z 16. urodzin Anny – brutalny gwałt, do którego doszło za przyzwoleniem jej najbliższych przyjaciółek. Dziewczyny nie tylko nie pomogły, ale wręcz wszystko zaplanowały i obserwowały. Anna nigdy nikomu nie powiedziała o tym zdarzeniu, a swoją traumę zamknęła głęboko, wypierając przez ambicje i pracę. Alice dowiaduje się prawdy dopiero po latach, oglądając stare nagrania córki. Od tego momentu jej działania stają się – w jej własnym przekonaniu – aktem sprawiedliwości.
Przeczytaj także: Świetnie oceniany hiszpański thriller psychologiczny o granicach wybaczenia czeka na Netflixie
Serial idzie jeszcze dalej, pokazując, że Lexy również nie jest postacią krystalicznie czystą. Jako nastolatka doprowadziła do śmierci swojej siostry, pozbywając się zawartości jej inhalatora na astmę tuż przed planowanym, długim rodzinnym rejsem łodzią na jezioro. To wydarzenie, choć niejednoznaczne moralnie, rzuca cień na jej późniejsze życie i tłumaczy, dlaczego tak łatwo było nam uwierzyć w jej winę. Gdy zostaje zastrzelona przez policjantkę współpracującą z Jackiem, widz jest przekonany, że sprawa została zamknięta. Dopiero finałowe spojrzenie Anny i Alice nadaje całości mrocznie ironiczny sens.
A co sądzimy o Zabójcza przyjaźń my? Recenzja
To jedna z najlepiej utkanych intryg, jakie Netflix pokazał w ostatnich latach. Zabójcza przyjaźń działa jak perfekcyjnie zaprojektowana pułapka narracyjna – przez cały czas podejrzewamy kogoś innego. Trop za tropem, subtelne podpowiedzi, drobne szczegóły, które wydają się oczywiste… a potem okazują się elementami większej manipulacji. Do samego końca nie ma tu miejsca na komfortowe przewidywanie finału. Nawet, jeśli na pewnych etapach myślimy, że odkryliśmy sprawcę, finał bezlitośnie burzy ten obraz.

Bardzo mocno wybrzmiewa tu wątek przyjaźni i jej toksycznych fundamentów. Serial pokazuje, jak relacje zbudowane w szkole – pełne hierarchii, wykluczenia i przemocy – potrafią odcisnąć piętno na całym dorosłym życiu. To nie jest tylko historia o morderstwie, ale o tym, jak dzieciństwo i młodzieńcze okrucieństwo mogą determinować ludzie wybory i relacje w dorosłości. Każda z bohaterek nosi w sobie konsekwencje tamtych decyzji, nawet jeśli próbowała o nich zapomnieć.
Na drugim planie, ale niezwykle istotnie, rozwija się relacja Anny i Jacka. Para jest w separacji, pozornie pogodzona z rozstaniem po śmierci dziecka. Dopiero konfrontacja z prawdą – o przeszłości, o winie, o stracie – pozwala im na nowo się do siebie zbliżyć. Serial bardzo trafnie pokazuje, że trauma potrafi zarówno zniszczyć relację, jak i ją scalić, jeśli obie strony zdecydują się stanąć wobec niej razem.
► Odkryj więcej naszych recenzji

Najmocniejszym i jednocześnie najbardziej niepokojącym elementem pozostaje jednak wątek miłości matczynej. Alice dopuszcza się czynów nieludzkich, niewybaczalnych – a mimo to serial nie upraszcza jej do roli potwora. To portret miłości absolutnej, wypaczonej przez ból, ale szczerej w swojej intencji. Miłości, dla której granice moralności przestają istnieć. Finał nie pozwala na komfortowe zamknięcie tej historii, ale zostawia widza z refleksją i pytaniami, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

